Kim jestem?
Mateusz Winowiecki: Sam przeciw światu, by zmienić zasady gry. SKRÓT
Moja droga do miejsca, w którym widzisz mnie dzisiaj, nie była usłana różami. To historia o budowaniu biznesów z niczego, bolesnych upadkach i determinacji, która narodziła się w momencie, gdy zostałem zupełnie sam.
Szkoła życia: Szklarnia, Warszawa i biznesowe lekcje
Moja kariera nie zaczęła się w klimatyzowanym biurze. Przez 4 lata pracowałem fizycznie w Holandii na szklarni. To tam nauczyłem się wartości ciężkiej pracy. Potem było 5 lat w Warszawie, gdzie próbowałem swoich sił w biznesie. Stworzyłem serwis ogłoszeniowy, na który nie było mnie stać i finalnie zostałem oszukany. Budowałem markę odzieżową, w którą włożyłem czas i oszczędności, by na końcu zrozumieć, że bez budżetu na marketing nie pójdę dalej. To nie były porażki – to były moje najdroższe studia biznesowe.
Pułapka etatu: Trzy stanowiska, jedna niska pensja
W końcu trafiłem do agencji pracy. Szybko awansowałem, łącząc obowiązki, które normalnie dzielą trzy osoby: byłem kierownikiem marketingu, rekrutacji i sprzedaży jednocześnie. Na papierze sukces, w rzeczywistości – frustracja. Po opłaceniu wynajmu mieszkania, paliwa i jedzenia, w portfelu nie zostawało mi nic.
To wtedy narodził się pomysł na Upracodawcy. Przez pierwsze dwa lata był to projekt „po godzinach”. Od początku grałem fair – świadczyłem usługi wyłącznie na rynkach zagranicznych, aby nie robić konkurencji firmie, w której byłem zatrudniony. Chciałem po prostu godnie żyć.
„Tyle to ja zarobię w Polsce” – narodziny misji
Jako rekruter na rynek niemiecki regularnie słyszałem od kandydatów: „Te stawki są za niskie, tyle to ja bez problemu zarobię w Polsce”. Czułem, że rzeczywistość wygląda inaczej, ale zamiast się kłócić, wziąłem mikrofon i wyszedłem na ulicę.
Chciałem pokazać surową prawdę i skonfrontować mity z faktami. Tak powstał kanał, który miał jeden cel: pozwolić Wam wcielić się w rolę rozmówcy i zrozumieć, że nie jesteście sami ze swoimi problemami finansowymi. Chciałem dać ludziom głos.
Lekcja z Poznania: Upadek i samotność
Kiedy Upracodawcy miało już dwa lata, postawiłem wszystko na jedną kartę. Wyjechałem do Poznania, by rozwinąć agencję na rynek niemiecki. Znalazłem wspólnika, który obiecywał wsparcie, a w rzeczywistości widziałem go dwa razy.
Zaangażowałem się w nową spółkę tak mocno, że Upracodawcy zaczęło tracić klientów. Straciłem płynność finansową, kontrakty i ogromne pieniądze. Zostałem sam – jak dziecko we mgle. To był moment krytyczny, w którym zrozumiałem jedną rzecz: „Jeśli nie ja sam, to nikt”.
Dzisiaj: Mądrzejszy, sprawniejszy, skuteczniejszy
Wróciłem do Warszawy mądrzejszy o te wszystkie błędy. Dziś każda porażka – od serwisu ogłoszeniowego po kryzys w Poznaniu – procentuje. Jestem sprawniejszy w działaniu i skuteczniejszy w pomaganiu Wam.
Projekt Upracodawcy to dzisiaj nie tylko rekrutacja. To ruch na rzecz transparentności. Przeszedłem przez szklarnię, pułapkę niskiej pensji na kierowniczym etacie i bankructwo. Wiem, gdzie system jest dziurawy, i jestem tu po to, by pomóc Ci przejść przez rynek pracy bez błądzenia po omacku.